26th
„Co w wizerunku człowieka ratującego okazało się najciekawsze?
- Fakt, że ratowanie osób nie zależy od wiary, od wieku ani od klasy społecznej. Gdyby zrobił pan sondę i zadał ludziom pytanie, jak myślą, które grupy pomagały najczęściej, każdy respondent miałby tu swoją odpowiedź. Jedni zgadywaliby, że najchętniej pomagali mężczyźni, bo są bardziej odważni. Inni - że kobiety, bo kobiety lepiej potrafią współczuć. Jedni mówiliby, że pewnie pomagali ludzie wykształceni, bo byli bardziej świadomi, inni - że robotnicy, bo sami się nacierpieli. Tymczasem te pojęcia nie mają tu najmniejszego zastosowania. Nie tylko te - także przynależność polityczna oraz ideologia. Niektórzy spośród ratujących byli endekami, inni komunistami. Kiedy się patrzy na nich w tych kategoriach, różnice są nieznaczące.
A więc, co jest ważne?
- Cechy, które ich łączą. Przede wszystkim indywidualizm i niezależność. Ludzie, którzy ratowali Żydów przed zagładą, nie byli wtopieni w otoczenie. Byli samodzielni, robili wszystko po swojemu. Po swojemu myśleli, pracowali, chodzili do kościoła. Prawo nosili w sobie, nie musieli go czytać. Ponadto - mieli wprawę w pomaganiu innym.”
„Kiedy jest się przyzwyczajonym do dobroczynności, nie myśli się, że to wspaniałe czy nadzwyczajne. Jak instynktownie pomagali ci ludzie, pokazuje inny epizod z życia Rybaka. Jechał kiedyś wozem przez wieś i zobaczył, że jakaś grupa ludzi, w tym niemieccy żołnierze, prowadzi rudowłosą dziewczynę, Żydówkę. Rybak znał ją, bo była córką miejscowego sklepikarza. Usłyszał: “Jude!”, zrozumiał, że zaraz ją rozstrzelają, więc niewiele się zastanawiając, zeskoczył z wozu, wrzasnął, że to nie żadna Żydówka, tylko jego kuzynka, wziął ją za rękę, zaciągnął do wozu i odjechał. Wszyscy byli tak osłupiali, że nikt nie zareagował. A Rybak przechował ją jeszcze przez trzy miesiące, do wyzwolenia.”
— Nechama Tec: Jak ocalałam – rozmowa Jarosława Mikołajewskiego, Gazeta Wyborcza 25.11.2005